SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Steuben - krwawa tajemnica Bałtyku

Pierwszy raport z wyprawy na wrak okrętu

W 60 rocznicę zatonięcia Steubena magazyn National Geographic publikuje pierwszy raport z wyprawy na wrak okrętu - miejsca jednej z największych tragedii morskich wszech czasów.

Pełny raport o losach Steubena autorstwa Marcina Jamkowskiego zostanie opublikowane w lutowym wydaniu magazynu National Geographic, które ukaże się w 22 edycjach językowych na całym świecie. Po raz pierwszy od ponad 110 lat artykuł  przygotowany przez lokalną edycję trafia na okładki międzynarodowych wydań magazynu, w tym także amerykańskiej.

Nocą 10 lutego 1945 r na Steubenie zginęło 4500 osób - trzy razy więcej niż na słynnym Titanicu. Byli to niemal wyłącznie ranni niemieccy żołnierze z frontu wschodniego i uchodźcy, uciekający przed zbliżającą się ofensywą wojsk sowieckich. Statek został storpedowany przez sowiecki okręt podwodny i zatonął w ciągu 20 minut. Jego wrak spoczął na głębokości 72 metrów w Bałtyku na wysokości Ustki. Został odkryty pół roku temu przez polską Marynarkę Wojenną.

Wyprawę na wrak Steubena sfinansowało National Geographic Society. - Trudno w to uwierzyć, ale była to pierwsza wyprawa w Polsce w 117-letniej historii tego słynnego międzynarodowego magazynu - mówi Marcin Jamkowski, kierownik ekspedycji. Również po raz pierwszy amerykańskie szefostwo National Geographic na czele wyprawy zgodziło się postawić osobę pracującą dla lokalnej edycji magazynu, a nie podlegającą bezpośrednio pod biuro w Waszyngtonie.

W ekspedycji wzięło udział 17 osób - płetwonurków, operatorów bezzałogowego pojazdu podwodnego, archeologów i lekarzy medycyny nurkowej z czterech krajów - Polski, USA, Niemiec i Czech. Do wyprawy dołączył również dr Heinz Peters, dyplomata z ambasady Niemiec w Warszawie, który przypłynął, by złożyć hołd poległym. Zadanie sfotografowania Steubena w niezwykle trudnych warunkach jakie panują w Bałtyku otrzymał Christoph Gerigk, dwukrotny zdobywca prestiżowej nagrody World Press Photo za zdjęcia podwodne - Niemiec mieszkający we Francji.

Badania wraku trwały dwa tygodnie. - Ogromny kadłub Steubena sprawia porażające wrażenie. Jest jakaś sprzeczność w tym, że ta ikona luksusu lat 30. XX w. zamiast cieszyć turystów leży teraz w ciemnej i zimnej wodzie Bałtyku. Ale taka była historia XX wieku - mówi Marcin Jamkowski.

Wrak leży na lewej burcie. Jest cały spowity sieciami, które przez 60 lat rybacy przypadkowo rwali na wraku. W prawej burcie wyziera ogromna dziura
po sowieckich torpedach - ma rozmiary 4 na 10 metrów. Dookoła wraku porozrzucane są ludzkie szczątki - kości, czaszki oraz mundury i buty. - Jest ich tyle, że jeden z członków załogi statku "Baltica" z którego nurkowaliśmy, łowiąc ryby wyciągnął na haczyku z dna ludzką kość - opowiada Marcin Jamkowski. Jaki obraz hekatomby jest we wnętrzu statku możemy się tylko domyślać. - Postanowiliśmy nie wchodzić do wnętrza wraku. Nie tylko dlatego że to bardzo niebezpieczne, ale przede
wszystkim, dlatego, że kimkolwiek by nie byli spoczywający tam na dole ludzie, winni jesteśmy im szacunek. Nurkowaliśmy na ich grobowcu - mówi Marcin Jamkowski.

Wyjaśnianie historii Steubena nie zakończyło się na zbadaniu jego wraku. Marcin Jamkowski odnalazł pięć osób, które przeżyły katastrofę. Czwórka z nich mieszka
w Niemczech, jeden w USA. - Opowiadali mi co się działo na pokładzie, gdy Steuben tonął. To po prostu horror. Moja tłumaczka płakała - opowiada. Jamkowski dotarł także do źródeł rosyjskich. - Kapitan okrętu podwodnego już nie żyje, ale z rozmów z jego dziećmi i innymi świadkami odtworzyłem pełny obraz wydarzeń z lutego 1945 r. - mówi. Co ciekawe, kapitan okrętu podwodnego Aleksander Marinesko zamiast w panteonie wojennych sław ZSRR swą karierę zakończył w... Syberyjskim łagrze.

Dołącz do dyskusji: Steuben - krwawa tajemnica Bałtyku

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl