SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Prawie 80 tys. publikacji o Pandora Gate, czyli kataklizm wizerunkowy na polskim YouTube. "Kurator dla influencerów pilnie poszukiwany"

Sylwester Wardęga wstrząsnął polskim YouTubem. Wszystko za sprawą publikacji filmu będącego wynikiem śledztwa w sprawie niewłaściwych zachowań internetowych twórców wobec niepełnoletnich. Film bije rekordy popularności. Jak podaje PSMM Monitoring & More w zaledwie trzy dni na temat akcji pojawiło się 76 552 publikacji, z czego 2 874 w mediach tradycyjnych i 73 678 w mediach społecznościowych.

Kadr z filmu Wardęgi (screen: YouTube/WATAHA - Krulestwo)Kadr z filmu Wardęgi (screen: YouTube/WATAHA - Krulestwo)

W swojej publikacji na YouTubie pt. ‚‚Mroczna Tajemnica Stuu i youtuberów: Pandora Gate (Boxdel, Dubiel, Fagata)” Sylwester Wardęga ujawnił materiały, w których wskazuje, że gro najbardziej znanych polskich youtuberów dopuściło się skandalicznych zachowań wobec niepełnoletnich dziewczyn. Najwięcej zarzutów skierował wobec Stuarta ‚‚Stuu” Burtona. Jednak w proceder zamieszani są także inni, w tym: Michał „Boxdel” Baron, Marcin Dubiel czy Michał Gała.

Film wstrząsnął opinią publiczną. W trakcie transmisji na żywo komentarz Wardęgi oglądało ponad 400 tys. widzów.

Film "MROCZNA TAJEMNICA STUU I YOUTUBERÓW: PANDORA GATE (Boxdel, Dubiel, Fagata)" w niedzielę rano miał już ponad 8mln wyświetleń.

Po publikacji materiału media tradycyjne i społecznościowe zawrzały od wzmianek i artykułów na ten temat.

Jak wynika z danych dostarczonych przez PSMM Monitoring & More, w zaledwie trzy dni pojawiło się aż 76 552 publikacji, z czego 2 874 w mediach tradycyjnych i 73 678 w mediach społecznościowych, o łącznym dotarciu 153 173 249 i szacunkowym AVE 22 059 196 zł. Medium, którego użytkownicy wykazali się największą aktywnością był YouTube (32 898 publikacji), X – dawny Twitter (17 905) i Tiktok (16 347).

Duża część opublikowanych informacji dotyczyła bezpośrednio oskarżonych osób. Na temat Stuarta ‚‚Stuu” Burtona pojawiło się 70 969 wzmianek o dotarciu 114 311 041 i AVE (ekwiwalent reklamowy) 12 372 123 zł.

W przypadku pozostałych twórców liczby te są równie wysokie. Nazwisko Marcina Dubiela pojawiło się w 44 214 publikacjach o dotarciu 64 997 852 i AVE  9 195 910 zł, a Michała „Boxdela” Barona  – w 73 197 o dotarciu 90 105 233 i AVE 8 501 536 zł. Najmniej wzmianek dotyczyło Michała Gały – 5 570 o dotarciu 7 962 409 i AVE 629 766 zł.

Brandy chcą odciąć się od afery

„Informacje dotyczące Pandora Gate są już teraz szokujące, a nie widzieliśmy kolejnego zapowiadanego filmu, którego premiera została przesunięta na jutro [sobota 7 października – red.]. Ta sytuacja z pewnością zmieni podejście marek do współpracy z influencerami. Reklamodawcy, nauczeni tym doświadczeniem, z ogromną uwagą będą selekcjonować ambasadorów, skupiając się nie tylko na skali profilu (liczba obserwujących) i jakości contentu, a także na ich życiu osobistym” – komentuje Katarzyna Popławska, kierownik marketingu i PR w PSMM Monitoring & More.

„Obecna sytuacja może odbić się bardzo negatywnie na wizerunku firm, które podjęły współpracę ze wspomnianymi w materiale osobami. Brandy w tej chwili robią wszystko, aby odciąć się od tej afery. Sprawa wymaga oczywiście wyjaśnienia, ale wizerunkowo jej skutki będą druzgocące dla marek osobistych youtuberów” - dodaje Popławska.

Politycy o Pandora Gate

Głos w sprawie afery zabrali politycy. Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że polecił „wszystkim służbom natychmiast zająć się tą sprawą”, podkreślając, że władze traktują ją bardzo poważnie.

Natomiast wiceminister sprawiedliwości Piotr Cieplucha kilka godzin później przekazałhttps://www.wirtualnemedia.pl/artykul/stuu-boxdel-seks-nastolatki-pedofilia-prokuratura-pandoragate, że zawiadomił Prokuraturę Krajową o możliwości popełnienia czynów zabronionych o charakterze pedofilskich przez niektórych youtuberów i celebrytów związanych ze środowiskiem twórców internetowych. Zaznaczył, że może chodzić o więcej przypadków niż te ze Stuu.

Kataklizm wizerunkowy na polskim YouTube

KOMENTARZ Klaudia Charzyńska, managing director w First PR

Polskim internetem wstrząsa właśnie sprawa nadużyć seksualnych i przemocy stosowanej przez Youtuberów. Część internautów nie kojarzy postaci takich, jak Stuu, Dubiel czy Boxdel, jednak miliony odbiorców w innych bańkach informacyjnych - zwłaszcza tych młodych - obserwowało ich kanały od lat. Przebieg sprawy wiele mówi o władzy płynącej z zasięgów, świadomości natury mediów społecznościowych, zwłaszcza, gdy ten świat przenika się z rzeczywistością. Mamy też szereg przykładów lepszej lub zwykle gorszej komunikacji kryzysowej w wydaniu influencerów obciążonych screenami - komentuje dla Wirtualnemedia.pl Klaudia Charzyńska, managing director w First PR. 

- Dla niewtajemniczonych: w ostatnich dniach na jaw wyszły dowody obciążające twórców rozrywkowych treści skierowanych do młodych odbiorców – nieaktywnego już w sieci Stuu, znanego z Teamu X Marcina Dubiela i związanego z FameMMA Boxdela. Każdy z nich osiągnął ogromną popularność na YouTubie i innych kanałach społecznościowych. Dziś sprawą zajmuje się prokuratura, Youtuberów dosięgnął prawdziwy kataklizm wizerunkowy, a w internecie rozgrywa się istny serial tworzony przez Sylwestra Wardęgę, który zebrał dotychczasowe dowody w postaci filmu. Przedstawione screeny i nagrania wiadomości do nastolatek wywołały falę reakcji wobec Youtuberów - od ostrej krytyki i bezpośrednich oskarżeń o pedofilię bądź pomoc w jej tuszowaniu, aż po memy druzgocące ich reputację. Rozgłos, jaki nadano sprawie, przyciągnął nawet polityków PiS, którzy poświęcili sporo czasu na deklarowanie sprzeciwu wobec problemu.

Kolejne dawki emocji

Pierwszym przełomem w sprawie Stuu był wywiad Jakuba Wątora z jedną z domniemanych ofiar. Niedługo po nim internautów zszokowały wieści o Youtuberach, którzy stosowali przemoc mimo deklarowanych poglądów feministycznych. Mowa o uznawanym za "sumienie internetu" Gargamelu i Krzysztofie Gonciarzu, którzy na prawach kontrastu ekspresowo zeszli na drugi plan afery, choć to właśnie przemoc tego pierwszego wprowadziła do dyskusji pojęcie groomingu.

Dalej był już tylko efekt domino - nadużycia w świecie YouTube'a i streamów ujrzały światło dzienne po latach, a obecny wizerunek osób, których zachowanie wzbudza dziś kontrowersje, znacząco od nich odbiega. Głównej roli nie gra tu już jednak Gargamel, który względnie dobrze poradził sobie z komunikacją kryzysową i przeprosił za swoje zachowanie, nie przekraczając granicy stawiania się w roli ofiary. Należy jednak pamiętać, że w polskiej debacie publicznej standardy przeprosin są dramatycznie niskie. Nie trzeba było wiele, aby wykazać się empatią i pokorą, które prowadziłyby do rozwiązania publicznego konfliktu, jednak kolejni oskarżeni twórcy nie odważyli się na ten ruch.

Kolejny przełom to film i relacje live Wardęgi podsumowujące przebieg zdarzeń oraz ujawnione dotychczas fakty o nadużyciach Youtuberów. To znacznie wzmocniło jego wizerunek - przedstawił sprawę, nie pomijając w niej Boxdela, z którym na ekranie wydawał się przyjaźnić, a więc z marszu zyskał wiarygodność i zaufanie odbiorców jako bezstronny sędzia i źródło informacji. Z perspektywy komunikacji kryzysowej długo trzeba było czekać na odpowiedź Boxdela, którego obciążają proporcjonalnie mniejsze dowody. Nie wykorzystał on jednak tej okazji do sprawnego wyjaśnienia swojej roli w sprawie i zahamowania fali hejtu, która dotknęła go najmocniej – również z uwagi na nieco lepszą reputację niż mają Stuu czy Dubiel. W jego rozpaczliwym filmie udział wzięła jednak wcześniejsza rozmówczyni Jakuba Wątora. Prezentując swoje doświadczenia w zupełnie innym świetle, nadszarpnęła wiarygodność własną, jak i bronionego youtubera. Co więcej, na nagraniu pojawiła się część danych, które umożliwiły identyfikację jednej z ofiar Stuu. Wielu widzów uznało to za próbę odwrócenia od siebie uwagi i utrudnienia dalszego wyjaśnienia sprawy.

Głos ofiar

Nastroje społeczne w internecie są zmienne i podszyte niemal tyloma kierunkami uprzedzeń, ile liczy sobie grupa odbiorców danego twórcy czy tematu. To niebezpieczne, gdy właśnie ta grupa stanowi centrum weryfikacji danego zachowania, a jej reakcja zadecyduje, kto w danej chwili jest ofiarą, a kto sprawcą i jak należy potraktować obie strony. Źródłem nadużyć jest właśnie władza wynikająca z posiadania za sobą setek tysięcy fanów, milionów wyświetleń i wizerunku trudnego do zachwiania, zwłaszcza w przypadku angażujących emocjonalnie treści. O strachu spowodowanym tą okolicznością bezpośrednio opowiedziała Laura, była dziewczyna Gargamela, która zapoczątkowała temat przemocy, groomingu i ryzyka w nawiązywaniu relacji z dużą różnicą wieku. Konsekwencje upublicznienia doświadczonej przemocy odczuły też ofiary Stuu. Victim blaming wiąże się  dysonansem poznawczym - mózg podsuwa tyle wątpliwości i kontekstów, ile będzie trzeba, żeby podtrzymać swój pierwotny pogląd. W tym przypadku sympatię do influencera. Niestety, brak zasad i ram dyskusji w tej sprawie, zawrotne tempo i nasilenie masowych emocji powoduje ciągłe zwroty akcji.  

Pomieszanie ról

Influencerzy pełnią dla fanów rolę znajomych, skracają dystans - a przecież w rzeczywistości ci najbardziej znani prowadzą niezwykle atrakcyjny biznes. Warto rozważyć, jaką naturę mają teraz media społecznościowe i jak zacierają się granice między twórcą i odbiorcą. Wraz z możliwością zarabiania na tworzeniu rozrywki w sieci, ta relacja ma już zupełnie inne proporcje niż w początkach internetu, gdy wszyscy występowaliśmy tam w podobnych, w miarę równych rolach. Dziś to widz-odbiorca i liczby, które generuje, dając twórcom uwagę, stanowi najcenniejszy towar. Dlatego tak ważna jest umiejętność korzystania z mediów i rozpoznawania procesów, które zachodzą w relacji między nadawcą i odbiorcą.

Osoby pokrzywdzone w wyniku działań youtuberów nie mogły umieć świadomie poruszać się w internecie - z uwagi na swój młody wiek i ogólny niedobór tej umiejętności w polskim społeczeństwie. Głęboka refleksja wśród internautów i skuteczne działania służb mogą pomóc zbalansować dysproporcję, w której głos popularnego youtubera znaczy tak dużo, że jest w stanie wpływać na postrzeganie ról sprawcy i ofiary. Nie ochroni to bezpośrednio nikogo przed przestępstwami czy nadużyciami, ale może odebrać nieco poczucia bezkarności twórcom, którzy wykorzystują swoje przywileje i pozostają w systemie, który ich chroni, tworząc skrajnie nieprzyjazne warunki do wyjawienia prawdy przez ofiary i zgłoszenia się po pomoc. Świadome decydowanie, komu i na jakiej podstawie poświęcimy swoją uwagę w sieci, pozostaje więc wyzwaniem dla każdego.  

W świecie dziennikarskim istnieją organizacje, które monitorują media pod kątem etyki, realizowania misji czy przestrzegania ogólnie przyjętych zasad i i umożliwiają spełnianie przez dziennikarzy oczekiwanej funkcji. Ich działalność i gromadzona wiedza daje podstawy do oglądu sytuacji, stworzenia punktów odniesienia i w miarę powszechnego konsensusu, gdzie przebiega granica między ekranową iluzją a prawdziwym życiem (i prawdziwymi ofiarami). Może się wydawać, że oddolna natura social mediów nie koresponduje z jakimikolwiek metodami kontroli czy schematycznej oceny, ale osoby, których dotyczy aktualna dyskusja, mają niekiedy większy (i bezpośredni!) wpływ na odbiorców od topowych tytułów medialnych. W mediach społecznościowych najważniejszym wskaźnikiem jest nadal zasięg, na który twórcy pracują również w nieetyczny czy szkodliwy sposób.

Czas pokaże, czy tak duży kryzys wizerunkowy polskiego Youtube’a zwiększy świadomość wpływu internetowych treści, którym na co dzień poświęcamy swoją uwagę. To kolejny wymiar kryzysu zaufania i autorytetów, które okazały się koniunkturalistami trendów społecznych. Inni, jak się wydaje, w prosty sposób wykorzystali swoją popularność do krzywdzenia młodych odbiorczyń. Kolejne dni mogą jednak przynieść jeszcze wiele zwrotów akcji i zweryfikować dotychczasowe wieści - w końcu setki tysięcy widzów Wardęgi czeka właśnie na kontynuację, którą zapowiedział inny twórca kategorii commentary, Konopskyy.

Dołącz do dyskusji: Prawie 80 tys. publikacji o Pandora Gate, czyli kataklizm wizerunkowy na polskim YouTube. "Kurator dla influencerów pilnie poszukiwany"

28 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Spiskowiec
A co jeśli za wszystkim stoi PiS i zrobił wrzutkę akurat teraz, by był to główny temat przez dwa tygodnie wśród wyborców 30-, tak by ta część elektoratu miała niską frekwencję na wyborach?
odpowiedź
User
A wardega?
Pomijacie bardzo istotną informacje. Wardega sam nie jest bez skazy i pisał w przeszłości do dziewczyn.
odpowiedź
User
ewwww
Co ciekawe większość z nich wiedziała, a robili sobie tylko żarty. oni (nie nazywajmy tego ludźmi) powinni zniknąć na zawsze z każdej platformy z zakazem sądowym.
odpowiedź