SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

TVP coraz mocniej walczy z TVN. "To polityczna konfrontacja na śmierć i życie"

TVP Info ruszyło z programem „Jak oni kłamią”, który jest wymierzony w TVN, a jego logo jest podobne do grafiki zapowiadającej „Fakty”. Pierwszy odcinek poprowadził Adrian Klarenbach, drugi Monika Borkowska, ale prowadzących będzie więcej - dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl. - Brutalizacja mediów jest bezdyskusyjnie efektem kampanii wyborczej. Odzwierciedla oczywistość, którą jest stawka tych wyborów. To polityczna konfrontacja na śmierć i życie - mówi Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Monika Borkowska, fot. screen z YouTube Monika Borkowska, fot. screen z YouTube

Na antenie TVP Info zadebiutował w poniedziałek wieczorem program "Jak oni kłamią”. Będzie emitowany od poniedziałku do piątku od godz. 19:16 do 19:30. - Będziemy tutaj prostować kłamstwa i niedopowiedzenia, manipulacje TVN oraz to, co chcą przed swoimi widzami ukryć w tej stacji. Witamy w polskich mediach - stwierdził Adrian Klarenbach na początku pierwszego wydania. Grafika promująca „Jak oni kłamią” przypomina logo „Faktów” TVN: obie mają podobne tło, a słowo „kłamią” jest zapisane podobną czcionką jak „Fakty”.

Zapytaliśmy Michała Adamczyka, szefa telewizyjnej Agencji Informacyjnej o cel tego programu, ale odesłał nas do Samuela Pereiry, kierownika TVP Info. - Cele programu zostały explicite wyrażone przez prowadzącego. Prawem widzów jest wiedzieć, również o kłamstwach, manipulacjach, stosowanych zabiegach i przemilczeniach TVN. Okazało się, że jeden program "Fakty i kłamstwa" to za mało. Resztę pytań proszę kierować do centrum prasowego - odpowiedział Pereira.

Przyznał, że Adrian Klarenbach nie będzie jedynym prowadzącym "Jak oni kłamią". - Będzie tych prowadzących więcej - dodał. Biuro prasowe TVP nie odpowiedziało na nasze pytania.

Medioznawca: TVP nie ma żadnych ograniczeń

- Nie wiem jak to skomentować, dla mnie to sytuacja absurdalno-kuriozalna, ponieważ to telewizja publiczna dziś bardzo często posługuje się zakłamanym, zmanipulowanym przekazem. Jeśli miałby taki program powstać, to na pewno nie w TVP, powinien go raczej zrobić ktoś, kto punktowałby, co robi telewizja publiczna za nasze pieniądze. To TVP dzisiaj jest manipulantem, propagandowym medium. Jaką misję w ten sposób realizuje? Pewnie będą się bronić, mówić o dezinformacji, ale wiemy, że to nieprawda. Będzie to odwracanie kota ogonem, próba złapania TVN być może na jakichś nieścisłościach, nieprecyzyjnych przekazach, bo to się zawsze zdarzy, jeśli robi się materiał na 1,5-2 minuty, a przekazuje skomplikowaną treść. Zawsze będzie można znaleźć niedostatki w takim przekazie i zapewne na tym będzie się opierać ten program. "Oto my jesteśmy recenzentami, którzy będą wyłapywać cudze nieścisłości czy błędy, podczas gdy my nie błądzimy, tylko świadomie manipulujemy" - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl prof. Adam Szynol, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego.

- Widać, że w TVP nie ma już żadnych ograniczeń. Myślę, że spora część dziennikarzy tej stacji zdaje sobie sprawę, że zostali wprzęgnięci w kampanię wyborczą i mają w niej odegrać kluczową rolę tego, który będzie przekonywał do słuszności przekazu obozu rządzącego - dodaje Szynol.

- Jak ten program został zaplanowany, jak będzie wyglądał, ile będzie trwał, jaka jest jego misja?  Nie wiadomo. Pewnie odcinków będzie tyle ile trzeba, a misja jest taka, że mają przekonywać widzów telewizji publicznej o słuszności ich przekazu i będą dezawuować przekaz telewizji konkurencyjnej, która jest największym krytykiem obecnej władzy. Dlaczego TVP wybrało sobie TVN za obiekt ataków? Bo jest to w tej chwili jedyną mainstreamową stacja, która dość mocno recenzuje działania rządu. Nie robi tego Polsat, który umościł się na wygodnej pozycji obserwatora - dodaje medioznawca.

Adam Szynol nie sądzi, że to przygotowanie gruntu dla odebrania koncesji TVN, która kończy się w przyszłym roku.

- Nie sądzę, żeby ta strategia była długofalowa, to raczej program robiony ad hoc, na potrzeby doraźnej walki politycznej. Pojawiła się duża obawa, że obóz rządzący zacznie przegrywać w sondażach i dlatego są wszelkie wysiłki czynione, także na polu medialnym, żeby spróbować odzyskać chociaż drobną przewagę nad opozycją i nie tracić kolejnych punktów. Nie da się jednak wykluczyć, że jeżeli władza zostanie utrzymana przez obecnie rządzących, to będą się imać różnych pomysłów, żeby tej koncesji nie przyznać. Sądzę, że będą próbowali ponownie procedować ustawę własnościową w mediach - podkreśla ekspert.

„Wiadomości” wytknęły Donaldowi Tuskowi drogie buty

Kataryna: Słabo się staracie, towarzysze

- TVP od dawna nie jest telewizją publiczną, tylko medium partyjnym realizującym interes rządzącej partii. Na co dzień łamie wiele zapisów ustawy o radiofonii i telewizji, czego nie dostrzega równie upartyjniona Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Co więcej, ta
ostatnia daje na to przyzwolenie. Mam nadzieję, że ktoś to grono kiedyś rozliczy. Czy taki program mieści się w misji? Absolutnie nie. TVN nie powinien odpowiadać TVP na ten konkretny atak, poza wszystkim codziennie odpowiada na propagandę lejącą się z telewizji rządowej. Brutalizacja mediów jest bezdyskusyjnie efektem kampanii. Odzwierciedla oczywistość, którą jest stawka tych wyborów. To polityczna konfrontacja na śmierć i życie - uważa Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

- W normalnym kraju media patrzą na ręce władzy. W Polsce media publiczne patrzą na ręce mediom prywatnym, czy wystarczająco entuzjastycznie relacjonują kolejne sukcesy rządu. Na okoliczność zbliżającej się (a faktycznie od dawna trwającej) kampanii wyborczej, Telewizja Polska przygotowała cykliczny program „Jak oni kłamią”, ale nie zamierza w nim rozliczać polityków, a swoją konkurencję, czyli TVN. Pierwszy odcinek daje przedsmak tego, jak to rozliczanie będzie wyglądać - mówi nam Kataryna, znana blogerka i publicystka.

Kataryna przypomina, że w pierwszym odcinku "Jak oni kłamią" pojawiła się informacja, że "w relacji TVN z otwarcia tunelu pod Świną nie było mowy o sukcesie Polski i szansach dla mieszkańców. Zawierała za to przekaz, że za pieniądze z KPO można by zbudować 173 tunele. Podkreślono również, że pieniądze w znacznej mierze pochodzą z funduszy unijnych, tak jakby unijne środki nie pochodziły ze składek m.in. polskich podatników.” 

- Gdzie tu kłamstwo? Ano nigdzie, pracownicy partyjnej telewizji życzyliby sobie po prostu, żeby przekaz TVN był bardziej spójny z ich własnym - czyli sukces za sukcesem. Kolejnym wytkniętym TVN-owi „kłamstwem” ma być pominięcie „ważnego dla milionów Polaków” programu Bezpieczny Kredyt 2 procent. Czy można skłamać milczeniem? [w poniedziałkowych „Faktach”, kilkanaście minut przed tą wypowiedzią Klarenbacha, pojawił się osobny materiał o kredycie 2 proc. - red.].

Doświadczenie z poprzednimi programami mieszkaniowymi PiS uczy, że o tym czy program jest ważny, lepiej mówić, gdy się choć trochę sprawdzi. Jeśli kolejne programy TVP będą piętnować TVN za materiały, w których fakty się zgadzają, będzie to całkiem udana laurka dla TVN. Bo żeby aż tak nie było się do czego przyczepić? Słabo się staracie, towarzysze z partyjnego radiowęzła - żartuje publicystka.

Trzeba dodać, że w poniedziałkowych „Faktach” kilkanaście minut przed tą wypowiedzią Klarenbacha pojawił się osobny materiał o kredycie 2 proc. (w poniedziałek program zaprezentowali premier Mateusz Morawiecki minister Waldemar Buda). Klarenbach nie dodał tej informacji.

- Zabawne, że debiut programu zbiegł się w czasie z kolejnym (którym to już?) wyrokiem, jaki zapadł za kolejne kłamstwa TVP. Tym razem z naszej wspólnej kasy TVP zapłaci 200 tys. Fundacji Otwarty Dialog za seryjne szkalowanie. Na biednego nie trafiło, partia dorzuci do dotacji. N miejscu telewizyjnych decydentów zaczęłabym się jednak martwić, czy konkurencji nie przyjdzie do głowy podobny program. To byłaby orka - podsumowuje Kataryna.

TVP musi przeprosić Fundację Otwarty Dialog na początku "Wiadomości". Ma też zapłacić 200 tys. zł

Bianka Mikołajewska: To bezczelność i kpina

- Zarówno politycy obozu rządzącego, jak i pracownicy mediów nazywanych kiedyś publicznymi, postrzegają niezależne media jako zagrożenie dla siebie. Ujawnianie prawdy o działaniach polityków Zjednoczonej Prawicy (co robią niezależne media, http://m.in. TVN) może sprawić, że wyborcy odwrócą się od obecnej władzy, a to oznaczałoby także wielkie zmiany dla prorządowych mediów. Toczą walkę o to, by nie oddać swoich posad, nie zostać odciętym od pieniędzy i grantów rozmaite cele. Robią wszystko, by pokazać niezależne media jako stronę w politycznym sporze, jako „media opozycyjne”, a dodatkowo - zarzucają niezależnym mediom, że to one kłamią i manipulują. Jest to niebywała wprost bezczelność i kpina, biorąc pod uwagę np. dorobek  TVP Info z ostatnich ośmiu lat - te wszystkie manipulacje, kłamstwa i paski grozy - mówi Bianka Mikołajewska, dziennikarka śledcza Wirtualnej Polski.

Poprosiliśmy o komentarz Bartosza Węglarczyka, redaktora naczelnego Onetu, ale przyznał, że nie oglądał programu TVP Info. Podobnie odpowiedział nam Łukasz Warzecha, publicysta "Rzeczpospolitej".

- Nie oglądam linearnej telewizji, więc nie potrafię ocenić, czy atak na TVN się zaostrzył czy nie. Mam wrażenie, że to było zawsze, ale jeśli coś takiego następuje to łączyłbym to z nadchodzącymi wyborami, a nie z przedłużeniem koncesji dla TVN, szczególnie że nikt teraz nie wie, jak będą wyglądały rządy po najbliższych wyborach - powiedział nam Warzecha.

Anna Popek o mailu do Dworczyka na Poufnej Rozmowie: nie znam Jego adresu

Marcin Makowski: To eskalacja wojny medialnej w Polsce

Dziennikarz "Wprost" ma inne zdanie na temat nowego programu TVP Info.

- To pewien odcinek totalnej wojny między mediami publicznymi a prywatnymi. Tym razem media państwowe postanowiły podnieść przyłbicę i wprost, w agresywny i wyzywający sposób odpowiedzieć, pokazując rzekomą "hipokryzję" drugiej strony, bo same wielokrotnie były atakowane w "Faktach" TVN, gdzie pokazywano przebitki z "Wiadomości", pasków TVP Info. To eskalacja wojny medialnej w Polsce, która obserwujemy już od ośmiu lat, a teraz przybiera otwarte formy bezpośredniego ataku. Pewnym novum i czymś absolutnie dziwnym, wręcz kuriozalnym, jest prowadzenie tego programu w szacie graficznej przypominającej studio "Faktów" TVN. Nie rozumiem, o co chodzi w tym zabiegu. Tak mocna referencyjność wobec mediów, które się krytykuje, działa raczej kontrskutecznie, bo daje im się większą wagę, jeszcze bardziej się podkreśla ich znaczenie. Myślę, że to jest schyłkowe TVP - mówi nam Marcin Makowski.

Jak dodaje, kontekst kampanii wyborczej "jest tutaj czytelny". - Media stają się elementami kampanii wyborczej, już od dawna mamy z tym do czynienia."Skoro oni nas oskarżają, że nie jesteśmy obiektywni i odbierają nam przymiot bycia dziennikarzami, którzy piszą o faktach, to my pokażemy to samo, a nawet gorzej". To jest karmienie najtwardszego elektoratu i swojej bańki - podsumowuje dziennikarz "Wprost".

 "Wiadomości" i TVP Info od dawna krytykują TVN i TVN24, nasila się to w różnych momentach. Tak było np. w kwietniu 2020 roku, po publikacjach o tym, że Jarosław Kaczyński w trakcie pierwszego lockdownu odwiedził cmentarz w rocznicę smoleńską. Wtedy TVN atakowano w serwisie TVP1 codziennie. "Fakty" ostatniego dnia odpowiedziały TVP specjalnym oświadczeniem.

Obecne działania TVP są zbieżne m.in.z  wypowiedziami premiera Mateusza Morawieckiego. Niedawno bezpodstawnie zarzucił in TVN, że w niewielkim zakresie relacjonuje zamieszki we Francji. - TVN dziś zachowuje się jak komunistyczna telewizja, gdy doszło do wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986 roku - stwierdził. Z kolei kilka tygodni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział do reportera TVN 24, że jest "zmuszony traktować" go "jako przedstawiciela Kremla".

TVN Warner Bros. Discovery na razie nie podejmuje kroków prawnych dot. programu "Jak oni kłamią?".

Pokazany w poniedziałek w TVP Info pierwszy odcinek nowego cyklu „Jak oni kłamią” oglądało średnio 356 tys. widzów - wynika z raportu Wirtualnemedia.pl.

Michał Adamczyk na czele TAI

Pod koniec kwietnia jeden z gospodarzy głównego wydania „Wiadomości” Michał Adamczyk został mianowany dyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, zastąpił na tym stanowisku Jarosława Olechowskiego.

Równocześnie wicedyrektorem TAI został Samuel Pereira, a wiceszefem „Wiadomości” reporter tego programu Marcin Tulicki (redakcją od czterech lat kieruje Danuta Holecka). Tulicki w pierwszej połowie czerwca awansował na wicedyrektora TAI.

Na przełomie maja i czerwca w TVP Info zadebiutował cykl „Demaskatorzy”, w którym Wojciech Mucha i Wojciech Pokora - zgodnie z zapowiedzią - prowadzą „przegląd toksycznych narracji obecnych w polskiej, europejskiej i transatlantyckiej przestrzeni informacyjnej”, w TVP1 - „Arena poglądów” prowadzona przez Magdalenę Ogórek i Miłosza Kłeczka, a w TVP1 i TVP Info emitowany jest serial „Reset” autorstwa Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza.

Dołącz do dyskusji: TVP coraz mocniej walczy z TVN. "To polityczna konfrontacja na śmierć i życie"

74 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Icek
Aj waj, aj waj, to niedobra jest o tym mówić…
0 0
odpowiedź
User
Krzysiek38
Tych ludzi to nawet dziennikarzy nazwać nie można a lizusami rządu już dawno ktoś się powinien im się do tyłka dobrać!!!
odpowiedź
User
Promyk
Uwłaszczyli media naszych podatków gdzie 2,8mln gdzie jest KRRiT...wszystko kłamią
0 0
odpowiedź