SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Odejście Paulo Sousy nie obciąża PZPN ani reprezentacji, wizerunkowo pomógłby powrót Adama Nawalki

W czwartek Polski Związek Piłki Nożnej rozwiązał kontrakt w Paulo Sousą, który nieoczekiwanie zdecydował się na pracę w brazylijskim klubie. Według ekspertów od marketingu PZPN, a zwłaszcza jego prezes Cezary Kulesza, prowadził w tej sytuacji sprawną komunikację z wyjątkiem jednego komunikatu. Teraz reprezentacja ma czystą kartę, a marketingowo najlepszym trenerem byłby Adam Nawałka, bo kojarzy się z sukcesem na Euro 2016.

W minioną niedzielę Paulo Sousa niespodziewanie podczas wideokonferencji z kierownictwem Polskiego Związku Piłki Nożnej stwierdził, że chciałby rozwiązać kontrakt, ponieważ dostał propozycję pracy w brazylijskim klubie Flamengo.

Cezary Kulesza, prezes PZPN od sierpnia br. szybko napisał o tym na Twitterze. - Dziś zostałem poinformowany przez Paulo Sousę, że chce rozwiązać za porozumieniem stron kontrakt z @pzpn_pl z powodu oferty z innego klubu. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem - stwierdził.

W niedzielę i kolejnych dniach Kulesza udzielił serii wywiadów, w których nieco szerzej opisał sytuację z Paulo Sousą. W mediach spekulowano o warunkach kontraktu PZPN z trenerem (tego Kulesza nie ujawnił) i możliwym rozwoju sytuacji.

Ostatecznie w środę wieczorem szef PZPN poinformował, że Sousa nie jest już trenerem naszej drużyny narodowej. - Jako Zarząd @pzpn_pl podjęliśmy jednogłośną decyzję o rozwiązaniu kontraktu z Paulo Sousą. W ramach porozumienia były selekcjoner zapłaci PZPN odszkodowanie zgodne z oczekiwaniami federacji - zapowiedział.

Kulesza jak prawdziwy prezes, niepotrzebny komunikat PZPN

Zdaniem ekspertów od marketingu sportowego pytanych przez Wirtualnemedia.pl szef PZPN bardzo dobrze poradził sobie w pierwszej sytuacji kryzysowej w czasie jego kadencji. - Na pewno Cezary Kulesza zyskał wizerunkowo. Jego reakcja i wypowiedzi w tej sytuacji moim zdaniem były wzorcowe. Jak obejmował to stanowisko, wiele osób mówiło, że to będzie taki prezes „wicie, rozumicie”, że będzie powrót do czasów PZPN Grzegorza Laty (był prezesem związku w latach 2008-2012 - przyp.) - komentuje Rafał Romaniuk, współwłaściciel grupy Arskom - Sport Brokers.

- Tymczasem w sprawie Sousy jego wypowiedzi były stanowcze, ale z drugiej strony bardzo merytoryczne i uspokajające. Nie było takiej martyrologii, która ogarnęła dziennikarzy. Wypowiadał się i działał w tej sytuacji jak prawdziwy prezes: stanowczo, twardo, ale bez wariactwa - komplementuje Romaniuk.

PZPN-owi dostało się jedynie za wydany w środę po południu lakoniczny komunikat o tym, że odbyło się posiedzenia zarządu i do odwołania nie będzie dalszych informacji w sprawie Sousy. Z przekazu kpili na Twitterze dziennikarze i PR-owcy.

- Uprzejmie informujemy, że o niczym Was nie poinformujemy - napisał Przemysław Iwańczyk z Polsat Sport. - Mocny, konkretny komunikat. W trosce o przebieg przebiegu nie będę komentował - ironizował

- Komunikacja pzpn ws Sousy jest lekko niekonsekwentna, delikatnie mówiąc, co może sugerować, że rzeczywiście dostali po głowie za publiczne obciążanie Sousy. Klasyczny polski bałagan, aż się odechciewa - skomentowała Karolina Hytrek-Prosiecka

- Ten komunikat był zupełnie niepotrzebny. Wypuszczenie takiego dwuzdaniowego komunikatu, który nic nie wnosił, tylko wkurzał, było błędem - mówi nam Rafał Romaniuk. - Oprócz komunikatu w środę po południu wszystko było perfect. Ale też jestem w stanie zrozumieć, że PZPN chciał podkreślić, że obowiązują go wymogi prawne, więc nie może zbyt wcześnie przekazać konkretnych informacji - zaznacza Maciej Akimow, szef Shark Agency.

- Po wyborze nowego zarządu PZPN widać zmianę w komunikacji. Zbigniew Boniek częściej publikował na Twitterze coś, co nie było w interesie PZPN. A teraz widać, że te ruchy są przemyślane - dodaje.

Sousa spalony, Boniek obciążony

Paulo Sousa od niedzieli jest wrogiem numer 1 całego środowiska piłkarskiego: zarówno zawodników i działaczy, jak też dziennikarzy i kibiców. Portugalczyk nie tylko opuszcza naszą drużynę po słabej końcówce eliminacji (wskutek przegranej z Węgrami reprezentacja nie została rozstawiona w barażach i pierwszy mecz zagra na wyjeździe) oraz zaledwie na trzy miesiące przed barażami (w pierwszym meczu nasza drużyna zagra z Rosją, a w razie wygranej ze zwycięzcą potyczki Szwecja - Czechy).

Dodatkowo Sousę obciąża to, że jeszcze w połowie grudnia na spotkaniach z działaczami PZPN i w kilku wywiadach opowiadał o przygotowaniach do baraży. W Polsce zostawia za sobą spaloną ziemię. Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy związku i team manager reprezentacji, przyznał, że czuje się oszukany przez Portugalczyka.

Niektórzy posunęli się dalej. Piłkarz reprezentacji Kamil Glik pokazał na Twitterze, że zablokował Paulo Sousę na WhatsAppie, a szef sportu w Telewizji Polskiej Marek Szkolnikowski skierował do niego wulgarny tweet po angielsku.

Zdaniem Macieja Akimowa obaj się zagalopowali. - Moim zdaniem trochę szkodzi to klasie tych ludzi. Pewnych słów dżentelmeni nie powinni wypowiadać, bez względu na to, co zrobił Paulo Sousa - uważa.

- Pojawił się dziwny trend wśród influencerów i dziennikarzy sportowych, którzy wykorzystują tę sytuację, żeby zbudować swój populistyczny wizerunek. Wydaje mi się, że niektórzy dziennikarzy funkcjonujący na tym rynku od lat, swoimi wypowiedziami kompromitują się nieco bardziej niż sam trener Sousa - dodaje szef Shark Agency.

Nagła rezygnacja Sousy jest niekorzystna także dla Zbigniewa Bońka, który w styczniu br. jako prezes PZPN zdecydował się go zatrudnić, a na konferencji zachwalał jako trenera z kategorii „top”. Boniek już w niedzielę wieczorem udzielił wywiadu na kanale youtube’owym Prawda Futbolu Romana Kołtonia, a w czwartek - w „Gościu Wydarzeń” w Polsacie.

- Ta sprawa zdecydowanie obciąża Zbigniewa Bońka. Chociaż słynie on z tego, że raczej nie przyznaje się do błędów - komentuje Maciej Akimow.

- Zbigniew Boniek robi wszystko, żeby pokazać, że za jego kadencji w PZPN wszystko odbywało się jak najlepiej i on nie ponosi za to konsekwencji. Wydaje się jednak, że skoro wybór Paulo Sousy na selekcjonera był jego autonomiczną decyzją, on ponosi za to odpowiedzialność. Każdy z nas na jego miejscu powinien po prostu powiedzieć: „Przepraszam, popełniłem błąd” - dodaje.

Adam Nawałka kojarzy się z sukcesem

Wraz z informacją, że Paulo Sousa nie chce już trenować polskiej reprezentacji, ruszyły spekulacje, kto może go zastąpić. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się Adam Nawałka, pod wodzą którego nasza drużyna jesienią 2014 pierwszy raz wygrała z Niemcami, awansowała na Euro 2016 i na turnieju doszła do ćwierćfinału, a po awansie na mundial dwa lata później nie wyszła z grupy.

Zdaniem Rafała Romaniuka wizerunkowymi atutami Nawałki jest to, że nie budzi żadnych złych emocji, tylko dobre wspomnienia. - Myślę, że wszyscy zapomnieli ten nieudany mundial z 2018 roku, gdy Polacy pod wodzą Nawałki odpadli bardzo szybko. Po latach pamięta się bardziej sukcesy, a dotarcie do ćwierćfinału Euro 2016 - a w praktyce otarcie się o finał - było największym sukcesem reprezentacji od wielu lat. Nawałka kojarzy się z tym sukcesem - przypomina Romaniuk. - Zatrudnienie go teraz byłoby naturalnym ruchem i zostałoby dobrze odebrane - zaznacza.

Według Macieja Akimowa nagła rezygnacja Paulo Sousy przesądza jedną kwestię. - Zarząd PZPN przy wyborze nowego trenera reprezentacji zdecyduje się na opcję polską - mówi. - Wizerunkowo Adam Nawałka byłby najbezpieczniejszy. Za jego kadencji nie było żadnych skandali na tle wizerunkowym. Na sprawę picia alkoholu na jednym ze zgrupowań można przymknąć oko, przykładając skalę wydarzeń za kadencji wcześniejszych trenerów - dodaje.

- Każdy inny wybór, szczególnie trenera z zagranicy lub Czesława Michniewicza, wiąże się z ryzykiem większej krytyki - uważa Akimow. Podobne zastrzeżenia zauważa Rafał Romaniuk. - Czesław Michniewicz, chociaż odniósł sukces z reprezentacją młodzieżową, to praca z Legią Warszawa w ostatnim czasie budziła kontrowersje, zawsze też będzie też wracać wątek jego kontaktów z „Fryzjerem” (czyli Ryszardem Forbrichem, uważanym za jednego z głównych sprawców afery korupcyjnej sprzed 15 lat - przyp.) - opisuje.

Przy innych potencjalnych kandydatach też są duże znaki zapytania. - Michał Probierz nie ma doświadczenia w pracy z kadrą, więc wizerunkowo nie będzie tak dobry jak Nawałka. W grze pozostaje jeszcze Maciej Skorża, który w reprezentacji współpracował z paroma selekcjonerami jako drugi trener, a teraz ma duże sukcesy w Lechu Poznań - mówi Romaniuk.

Korzyścią z nagłej rezygnacji Sousy jest to, że reprezentacji ani obecnych władz PZPN nikt nie będzie obwiniał, jeśli odpadniemy w barażach.

- PZPN i reprezentacja nie mają teraz nic do stracenia, mogą tylko wygrać. Jeśli po zatrudnieniu nowego trenera reprezentacja wywalczy awans, będzie to ogromny sukces zarówno niej, jak i Cezarego Kuleszy - komentuje Rafał Romaniuk.

Awans na mundial to wyższe kontrakty sponsorskie

Zakwalifikowanie się do mistrzostw świata w Katarze, które zostaną rozegrane wyjątkowo nie latem, tylko w listopadzie i grudniu, oznacza dla PZPN nie tylko kilkadziesiąt mln zł premii od FIFA i obecnych sponsorów, lecz także dużo mocniejszą pozycję przy negocjowaniu nowych umów.

- PZPN ogłasza właśnie nowe stawki reklamowe. Oczekuje 9-10 mln zł rocznie od firmy za promocję przy meczach reprezentacji. W przypadku odpadnięcia w barażach, będzie miał mniejsze możliwości wynegocjowania wyższych kontraktów - mówi Maciej Akimow.

Z końcem 2022 roku wygasną umowy PZPN z kilkoma partnerami głównymi, m.in. sponsorem głównym Grupą Lotos. - Spółki Skarbu Państwa ze względu na specyfikę swojego działania zawsze będą przy reprezentacji, natomiast część firm prywatnych, bardziej patrzących na wskaźniki biznesowe, w przypadku braku awansu na mundial wycofa się ze sponsoringu albo będzie chciała negocjować cen na poziomie zaproponowanym przez PZPN - prognozuje szef Shark Agency.

- Reprezentacja jest na tyle nośnym dobrem dla sponsorów, że nie spodziewam się większych problemów z podpisaniem nowych umów. Oczywiście jeśli cały proces będzie sprawnie przeprowadzony, bo dopiero poznajemy nowych ludzi w PZPN. Potencjał jest bardzo duży, bez względu na to, czy zagramy na mistrzostwach, czy nie - ocenia Rafał Romaniuk.

Zaznacza, że bez awansu na mundial wartość nowych kontraktów może być niższa. - Sukces finansowy PZPN jest tym większy, im silniejsza jest reprezentacja - kwituje.

Motorem napędowym reprezentacji - zarówno w wymiarze sportowym, jak i marketingowym - jest Robert Lewandowski, który w przyszłym roku skończy 34 lata. Trzydziestkę na karku ma też paru innych liderów naszej drużyny.

- Brak awansu będzie oznaczał koniec pewnej epoki. Podejrzewam, że Robert Lewandowski może wtedy zakończyć karierę reprezentacyjną, bo nie będzie widział sensu dalszej gry, skoro teraz nie udało się zakwalifikować - prognozuje Maciej Akimow.

Dołącz do dyskusji: Odejście Paulo Sousy nie obciąża PZPN ani reprezentacji, wizerunkowo pomógłby powrót Adama Nawalki

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Dżako
PZPN to dno i wodorosty
0 0
odpowiedź
User
non-patron
A mnie Nawalka kojarzy sie z blamazem ustawka w 2018 roku podczas mundialu w Rosji...gdzie byl wtedy Lewandowski??? najlepszy pilkarz nie potrafil strzeli ani jednej bramki dla Polski..co za ustawiony szajs!! Krecil sie po boisku jakby byl nowicjuszem..
Nawalka odszedl wtedy na otarcie lez zawiedzionych kibicow a Lewandowski natychmiast po powrocie do Niemca przypomnial sobie skad mu nogi wyrastaja i strzelil bez problemu dwie bramki,bo przeciez wie jak to sie robi..
Ale 2018 rok to byla 100 rocznica odzyskanie niepodleglosci przez Polske...no,nie mozna bylo pozwolic na jeszcze jeden sukces tym razem w pilce..trzeba bylo przerznac i usatysfakcjonowac wrogow Polski..
Pilka to brudny biznes....nie mam szacunku ani dla lewandowskiego ani Nawalki i innych ktorzy podporzadkowali sie poleceniom
Ustawki wszedzie...tylko prawdziwi kibice maja klapki na oczach..
0 0
odpowiedź
User
Wina Bońka
Boniek, jak to byli? „Zibi TOP”. 😂 Wyszło, że zupełnie niepotrzebnie pozbyłeś się Adama Nawałki bo teraz wróci. Tylko nie powinien zostać zwolniony w 2018 roku. Ale wszyscy mówią „Zibi TOP” - to najważniejsze.
0 0
odpowiedź